Poznaliśmy się o jedną przysięgę za późno 

– Ooo, u nas w kinie będzie premiera tego filmu. Idziemy jutro?

W sumie pytanie było skierowane do Agi, ale bardzo chciałem pójść z nimi na ten film. A raczej z nią. Klaudia jest specyficzną dziewczyną i to mnie kręci. Pamiętam jak poznałem ją po raz pierwszy, wydawała się taka nieśmiała, ale widziałem ten dziwny blask w jej oczach. Przez rok pracowaliśmy razem, ale nigdy nie mieliśmy wspólnych tematów. Dopiero kiedy pojechaliśmy na konferencję organizowaną przez naszą firmę i na imprezie wypiła trochę wina, coś między nami się zmieniło, jakby pękła niewidzialna ściana, która nas dzieliła. Zaczęliśmy rozmawiać nie tylko o pracy, okazało się, że również lubi kryminały, zna się na giełdzie, a nawet całkiem dobrze gra w pokera. Mimo, że zupełnie nie była w moim typie, coś mnie w niej intrygowało. Miała tylko jedną wadę – była mężatką.

***

Michał postanowił, że pójdzie z nami. W sumie nawet się ucieszyłam i jakoś specjalnie mnie to nie zdziwiło. Wiedziałam, że jeśli Agnieszka będzie chciała iść na ten film, to on również. Swoją drogą są fajną parą znajomych, taką z serii ‚kto się lubi, ten się czubi’. Agnieszka jest otwartą dziewczyną, bardzo głośną i szczerą, wszędzie jej pełno i jest zupełnym przeciwieństwem Michała – on natomiast jest spokojny, nie lubi być w centrum zainteresowania i przede wszystkim nie opowiada o swoich podbojach seksualnych. Wydaję mi się, że Michał chciałby być z Agą, ale wie, że ona zjadłaby go już na podwieczorek. Co nie zmienia faktu, że Aga jest ideałem kobiety Michała.

***

Wow, wyglądają jak milion dolców. Aga jak zwykle prezentuje wszystkie swoje walory, a Klaudia mimo, że ubrała dżinsy i koszulę to wygląda nieziemsko. Znowu widzę ten błysk w jej oczach.

– Dziewczyny nie zniosę tej komedii romantycznej na trzeźwo, chodźmy się najpierw napić.

***

– Czy wy wiecie o czym był ten film?

Skąd mają wiedzieć, Michał chyba z sześć razy wyznawał miłość Agnieszce i obiecywał dziki seks. Natomiast Agnieszka tyle samo razy mu odmawiała i uświadamiała, że zupełnie nie jest w jej typie. Oczywiście wszystko za moim pośrednictwem, bo przypadło mi miejsce pomiędzy nimi. Alkohol jednak za bardzo otwiera ludzi.

– Klaudia, co Twój mąż powiedzał na nasze wyjście – trochę zamurowało mnie to pytanie, więc zanim zdążyłam skłamać, że nie przeszkadzają mu takie wypady ze znajomymi, Agnieszka już opowiedziała o naszym kryzysie w związku.

Nie lubię takiego spojrzenia, pełnego politowania, u ludzi którzy dowiadują się, że znowu mamy z mężem ciche dni. Oczywiście Agnieszka oprócz zdradzenia szczegółów naszego kryzysu, nie powstrzymała się od opinii, że nie zasługuję na takiego męża i dawno powinnam się z nim rozwieść. Na szczęście dotarliśmy do baru i mogłam zmienić temat na to, co będziemy pić.

***

Szumi mi już w głowie dość mocno. Agnieszka zgineła gdzieś na parkiecie z tajemniczym brunetem, a Klaudia posmutniała od mojego pytania i wylewnej odpowiedzi Agi, więc postanowiła się upić. Stwierdziłem, że to bardzo dobry pomysł, dlatego dotrzymuje jej towarzystwa. Chociaż gadałem jakieś głupoty w kinie, to tak naprawdę chciałbym być z Klaudią, ale ona ma męża, pracujemy razem, to wbrew moim zasadom.

***

– Chodźmy pooglądać gwiazdy!

Jego słowa wyrwały mnie z zamyślenia. Wypiłam już chyba za dużo, idę prosto, ale wymaga to dużego wysiłku i skupienia. Gwiazdy, co on wymyślił!? Jesteśmy w centrum miasta, gdzie on chce je zobaczyć!? Jestem zbyt pijana, żeby sie sprzeciwiać i chciałabym pobyć chwilę sama z Michałem. Czasami żałuję, że pracujemy razem, ja mam męża i nie jestem w jego typie. Żałuję, że nie wyglądam jak Aga i nie jestem taka śmiała. W kinie czułam dziwne uczucie zazdrości, kiedy oni razem flirtowali, Michał zawsze mi się podobał, ale wiem, że to nie ma szans.

***

– Kocham widzieć ten blask w twoich oczach. Wśród miliona innych oczu, rozpoznałbyn twoje bez problemu.

Chciałem ją pocałować, ale przez łzy powiedziała tylko, że ma męża i odeszła.

Maybe that’s what happens when a tornado meets a volcano

– Mamy to zrobić na wczoraj, więc dzisiaj musimy zostać po godzinach.

Wpadła do naszego biura, jak burza, zresztą jak zawsze. Znowu przejeła po kimś projekt, aby ratować tyłek naszej firmy, bo na pewno nie robiła tego z dobroci serca. A poza tym – serce? Ona chyba widziała je tylko na walentynkowych kartkach. Typowa kobieta sukcesu, silna, niezależna i taka, z którą nikt nie wytrzymałby dłużej niż 16 godzin (tyle wytrzymuje z nią w pracy i sam siebie podziwiam).

Kolejny raz psuje mi plany na wieczór, mieli być kumple, piwko i jakiś meczyk, a znowu muszę się z nią męczyć na nadgodzinach, oczywiście charytatywnie. Jak jej dzisiaj nie zamorduje, to zgłoszę się po pokojową Nagrodę Nobla.

* * *

Wreszcie w domu. Ta firma wysysa ze mnie wszystko co ludzkie. Moi pracownicy mnie nienawidzą, szefowie cisną kolejne projekty, a członkowie Zarządu co chwilę uświadamiają, że z taką małolatą nie będą się liczyć. Ciągle muszę każdemu coś udowadniać, ale przecież nie mogę rzucić tej roboty, nie teraz, nie kiedy Jula potrzebuje jeszcze 100 tysięcy.

Tak bardzo chciałbym się do kogoś przytulić w te okropne, samotne wieczory. Nie, nie do kogoś, tylko właśnie do niego. Ale on nienawidzi mnie całym sercem, pewnie jak każdy ma mnie za wredną, paskudną babę, która ma klapki na oczach i oprócz pracy nie widzi nic innego w życiu.

Widziałam dzisiaj jego spojrzenie, pełne gniewu, pewnie znowu miał inne plany na wieczór i znowu musiał je przeze mnie zmienić. Niestety wie, że albo będzie w pełni dyspozycyjny, albo na jego miejsce czeka dziesięciu innych. Przecież nie mogłam im powiedzieć, że dostałam propozycję nie do odrzucenia – muszę dokończyć ten cholerny projekt inaczej mogę zapomnieć o premii.

Gdybym miała taką szefową, też bym jej nienawidziła, ba planowałabym nawet morderstwo idealne.

* * *

Zastanawia mnie skąd się biorą takie kobiety. Czy one już rodzą się bez serca, z ambicją większą niż u przeciętnych niemowląt, czy to po prostu skutek zdarzeń w przeszłości ukształtował im taki charakter. Nie potrafię spojrzeć na nią jak na kobietę, ja nawet nie chcę się na nią patrzeć. Ona jest jak chodząca bryła lodu. Jest niezniszczalna, należy do tych kobiet, które jak wrzucisz do wulkanu, to jeszcze przyniosą ci stamtąd pamiątki.

Dzisiaj cały dzień starałem się jej unikać i mogę przyznać, że odniosłem mały sukces – pierwszy raz od tygodni nie musiałem zostawać po godzinach. Muszę to jakoś uczcić, myślę że należy mi się duże, piątkowe piwo.

Cholera! Zostawiłem portfel i klucze w biurku. Będę musiał się wrócić do biura, mam nadzieję, że nie spotkam jej po drodze, albo chociaż nie wpadnie na wspaniały pomysł, abym został jej pomóc. W jej pokoju świeci się jeszcze światło, co znaczy że nadal pracuje. W sumie to nic dziwnego, czasami mam wrażenie, że ona nawet nie wraca do domu. Ale co mnie to obchodzi, jak dla mnie może nawet umrzeć w tym biurze.

***

– Halo! Ktoś tu jeszcze jest!?

Chyba słyszałam jakiś hałas, muszę szybko się ogarnąć. Nikt nie może mnie zobaczyć w takim stanie. Myślałam, że jestem już sama, specjalnie nie kazałam nikomu zostawać. Chciałam to wszystko przemyśleć, pożegnać się z tym miejscem. Projekt skończony, mój czas też już mija. Będzie mi brakować tego biura, tych wszystkich ludzi, którzy mnie nienawidzą, członków zarządu, którzy mieli mnie za nic, jego, w którym się zakochałam od pierwszego wejrzenia. Zarobiłam potrzebne pieniądze, mniej lub bardziej uczciwie. Kosztowało mnie to utratą godności, sprzedaniem samej siebie. Na początku miałam opory, nie chciałam tego robić ze wzgledu na niego, ale kiedy widziałam jego wzrok, pełen gniewu i pogardy, postanowiłam przespać się z tym draniem za kasę na operację ratującą życie mojej siostrzenicy.

***

Zobaczyłem ją, stała zapłakana w drzwiach swojego biura. Nigdy wcześniej nie widziałem jej w takim stanie. Na mój widok wybuchneła głośnym płaczem, coś we mnie pękło. Zobaczyłem w niej bezbronną, skrzywdzoną dziewczynkę i nagle chciałem ją przytulić, obronić przed całym złem tego świata, a szczególnie tej firmy.

Mijaliśmy kolejne skrzyżowania, a ona cały czas płakała. Od kiedy ją zobaczyłem nie powiedziała ani słowa. W końcu popatrzyła na mnie swoimi pięknymi, brązowymi oczami i powiedziała coś prawie bezgłośnie, a słowa poraziły mnie, jakby dotykając każdy nerw mojego ciała.

***

Kocham Cię.

Jesteś miłym zakończeniem dnia…

Napisała…

Taki stary, a cieszę się jak dziecko. Przez brzuch przeleciała właśnie cała horda motyli, każdy wykonując przy okazji jakieś dziwne akrobacje. Co ta kobieta ze mną robi, całymi dniami o niej myślę, chociaż wiem, że utknęliśmy w punkcie, w którym nasza znajomość już bardziej się nie rozwinie.

Maja jest niezwykła, piekna – ale nie chodzi o to, że wygląda jak milion dolców, jest piękna w tym jak mówi, co robi, jak żyje, a przede wszystkim jest niesamowicie szczera i trochę zadziorna. To ona pierwsza do mnie zagadała, wsiadła w połowie mojej drogi, do przedziału którym jechałem, bez żadnego przywitania po prostu powiedziała, że jak nie chce rozczarować się tą książką, którą właśnie czytam, to żebym skończył w tym momencie. Jak ona mnie wtedy zirytowała, młoda, głupitka dziewczyna, która nie dość, że zachowuje się bezczelnie, to jeszcze mówi mi co mam robić. Ale im dłużej rozmawialiśmy, tym bardziej dostrzegałem jej dojrzałość, inteligencję i mądrość, zupełnie nie pasującą do młodego wieku. Kiedy powiedziałem, że nie lubię Warszawy, postanowiła pokazać mi jej piękno, umówiliśmy się na kolejny dzień. I co to był za dzień… Przeszliśmy kilometry warszawskimi ulicami, zobaczyłem chyba milion miejsc, Maja potrafiła pokazać mi piekno nawet praskich kamienic. Rozmawialiśmy prawie o wszystkim, o tym co lubimy, jak żyjemy, jacy jesteśmy, że Bieszczady są piękne szczególnie wiosną, że na nowej płycie Metallici, mimo skomercjalizowania, słychać stare, dobre brzmienia. Mógłbym zobaczyć jeszcze milion innych zabytków, przejść kolejne kilometry, byle tylko z nią przebywać. Na pożegnanie dałem jej swój numer, obiecała, że kiedyś się odezwie. Domyślałem się, że kiedyś to takie ciche nigdy.

* * *

‚To ja, warszawska przewodniczka od spraw beznadziejnych ;)’

Bez sensu. Przecież po tylu dniach mogłam chociaż zapytać co u niego, mogłam przynajmniej wykazać jakąś cząstkę zainteresowania, zapytać czy polubił bardziej Warszawę, albo czy nadal uważa mnie za takiego gówniarza. Ale w sumie po co się narzucać, jeśli będzie chciał, to zapyta co u mnie.

Szymon jest inteligentym mężczyzną, dojrzały, mądry, ale też trochę szalony. W końcu zgodził się, żebym pokazała mu wszystkie ulubione miejsca w Warszawie. I chociaż to ja więcej wiem o mieście, pozwalałam mu mówić, aby móc słuchać jego głosu. Nie wiem co się ze mna wtedy działo, ale w jego obecności czułam się jak zahipnotyzowana. Mogłabym patrzeć się na niego bez końca, słuchać i być z nim ciągle.

Długo się biłam z myślami czy napisać do niego, ale jak się żegnaliśmy to miałam wrażenie, że chciał mnie pocałować, a może tylko mi się wydawało. Miałam wrażenie, że broni się przed tym wszystkim tak samo jak ja. Chyba najbardziej hamowała go różnica wieku, 15 lat to dość duża rozbieżność. Ale oprócz tego, to dawał do zrozumienia,że wszystko mu się we mnie podoba.

SMS…


* * *


Jest idealna w każdym calu, tylko dlaczego taka młoda. Przecież nasza znajomość nie ma większej szansy na jakikolwiek krok do przodu. Ubzdurałem sobie coś w tej głowie, dobrze pamiętam, że kiedy przy pożegnaniu nachyliłem się lekko w jej stronę, odsuneła się. Ale w takim razie po co napisała, może tylko się nudzi, szuka towarzysza do rozmowy, a przez przypadek znalazła mój numer. Kompletnie bez sensu.

* * *

‚Przepraszam, ale chyba pomyliła Pani numer. Nigdy nie byłem w Warszawie. Pozdrawiam.’